Porozmawiaj z nami
Kennel Club

Blog

W moim domu zawsze był pies, odkąd pamiętam. W latach 70-tych i 80-tych, dziadkowie i rodzice rozwijali moje pasje kynologiczne. Efekty tej pracy zaczęły być widoczne w Polsce, a później także w Europie i na świecie, około trzydziestu lat temu.  Moje nazwisko zapisało się na stałe w historii polskiej kynologii czy się o komuś podoba, czy nie. Nikt tego już nie zmieni. W tym miejscu kłaniam się moim rodzicom za wsparcie i wiedzę, którą mi przekazali.

               Ktoś, kto od dziecka jest częścią "kynologicznego świata" obserwuje zmieniające się czasy. Tak samo, jak dokonywały się przemiany ustrojowe w Polsce tak i zmieniało się podejście hodowców, zmieniały się hodowle. Niejednokrotnie stykaliśmy się z dużymi problemami. Człowiek głowił się nad tym, jak można stawić czoła różnym problemom. Jednak to, co dzieje się obecnie przerasta wszystko, to co widziałem przez ostatnie 30 lat.

               Od momentu powstania Kennel Clubu staram się prowadzić to stowarzyszenie do sukcesu. Jakiś czas temu trafiliśmy na problem pseudofundacji, które pod przykrywką „pomocy” zrobiły sobie biznes życia. Żerując na niewiedzy hodowców, często przy użyciu siły wobec osób starszych, przy niekompetencji policji, manipulacji dziennikarskich, dzięki sile mediów społecznościowych rozkręciły brudny biznes.

               Jesteśmy pierwszym stowarzyszeniem w historii polskiej kynologii, któremu udało się przed sądem udowodnić i doprowadzić do skazania jednej z tych fundacji. Udowodniliśmy, że istnieją pseudofundacje łamiące prawo w sposób bezczelny i za nic mające czyjąś własność, o dobru zwierząt, nie wspominając.

               Nad tymi niby fundacjami (nazywam je fundacjami terrorystycznymi) i wszystkimi osobami powiązanymi z tym brudnym biznesem nie ma żadnej kontroli.  Ponieważ po kilku latach istnienia Kennel Clubu popularność naszej strony ogromnie wzrosła, postaram się zainteresować tym tematem więcej osób. 
.
  Każdy, kto obserwuje ten portal, nasz profil na facebooku, widzi, jak szybko się rozwijamy, i jak wiele przez te niecałe 7 lat zrobiliśmy, aby uwidocznić istniejące w tej branży patologie. Pomyślcie, teraz nad tym, co robili pozostali. Ci, którzy mogli rozwijać swoją działalność przez ostatnie 90 lat. Im w czasach słusznie minionego ustroju nikt nie utrudniał działalności w świecie kynologicznym. Co zrobili ze zdobytym przez całe dziesięciolecia doświadczeniem? To, że nie zrobili niczego to jedno, ale fakt, że jest wiele osób, które bronią ich monopolistycznej pozycji, narzekając jednocześnie, że niewiele się zmienia , zadziwia jeszcze bardziej.

               Jestem przekonany o tym, że stowarzyszenie, którym kieruję-Kennel Club, już w niedalekiej przyszłości stanie się jednym z najlepszych klubów kynologicznych na świecie (i wierzcie mi, na pewno nie będę potrzebował na to czterech pokoleń). Jeśli każda złotówka jest oglądana kilka razy, wydawana rozsądnie — czyli nie na potrzeby elit, nie po to, by finansować układy i układziki, ale po to, by zaspokoić potrzeby hodowców, po to, by zmieniać oblicze kynologii, sukces, czyli zyskanie pozycji lidera jest możliwe. I co ważne, taka pozycja lidera w świecie kynologicznym nie zostanie uzyskana przez delegalizowanie konkurencji, ale właśnie dlatego, że będzie się rywalizować z innymi, na zdrowych zasadach. Wszystkim rywalizacja wyjdzie tylko na dobre.

               W głowie mam wiele rozwiązań, które można połączyć w całość. A połączone będą dawały nie tylko kolejne możliwości rozwoju kynologii, ale też mogą dać narzędzia do skutecznej walki na przykład z bezdomnością zwierząt.

               Szczegółów moich pomysłów tu nie opiszę. Kiedyś popełniłem ten błąd i ktoś wykorzystał jeden dla własnych potrzeb finansowych. Będę konsekwentnie te pomysły wcielał w życie. Czy się to komuś podoba, czy nie, nie zejdę z tej drogi.

 

Mechanizmy patologii związane ze zwierzętami na terenie RP:

               Prawo w zakresie ochrony zwierząt tworzyły osoby niekompetentne, bardzo często skazane prawomocnymi wyrokami za znęcanie się nad zwierzętami. Ustawa, nad którą pracowały, umożliwiała im szeroko zakrojoną działalność przestępczą.

(Cały ten mechanizm opiszę w następnym blogu – JAK TO SIĘ ROBI W POLSCE)

Organizacje, które, dopuszczały się przestępczej działalności, powstawały tuż przed nowelizacją ustawy lub zaraz po wprowadzeniu zmian.

               Podmioty te dostawały solidne wsparcie medialne i polityczne. Ich działalność była promowana i wręcz wybielana przez telewizję TVN. Parasol ochronny zapewniały osoby skupione wokół Platformy Obywatelskiej, a nawet parlamentarzyści będący członkami tej partii. Ten mix "medialnie-towarzysko - biznesowo-polityczny ”  wytwarzał wokół pseudo pro zwierzęcych fundacji tak zwaną dobrą atmosferę. Sprawiał, że w oczach odbiorców stawali się jeszcze bardziej wiarygodni.

               Podczas interwencji prowadzonych przez pseudo animalsów popełniano, bez konsekwencji, wiele błędów proceduralnych. Nie były nadzorowane przez powiatowych lekarzy weterynarii. Często decyzje podejmowali lekarze stale współpracujący z fundacjami. Obowiązujące procedury powinny być zmienione. Podczas interwencji decydujący głos powinien mieć niezależny organ nadrzędny, prokurator wyspecjalizowany w takich sprawach. Po informacjach przekazanych przez lekarza powiatowego i na podstawie dokumentacji video i fotograficznej wykonanej przez policjanta byłby w stanie podjąć właściwą decyzję. Rola organizacji pro  zwierzęcej ograniczyłaby się wówczas do zgłoszenia problemu, czyli miejsca, w którym może nie być zachowany dobrostan zwierząt.

               Kolejna rzecz dotyczy tego, co dzieje się ze zwierzętami odebranymi przez fundacje. Najczęściej migrują od organizacji do organizacji. Istnieje wiele powiązań między fundacjami i przeróżnymi schroniskami. Postępowania ciągną się miesiącami i zazwyczaj po tym czasie odebrane psy nie trafiają z powrotem do właściciela. Nawet jeśli decyzję o zabraniu zwierząt z miejsca hodowli podejmował organ samorządowy-wójt lub burmistrz-to miała ona charakter czasowy, co oznacza, że właściciel powinien, wiedzieć gdzie znajdują się jego zwierzęta. W przypadku fundacji terrorystycznych tak się nie działo. Paradoksem jest to, że cały ten proceder finansowany był przez podatników. Zwierzęta trafiały do zaprzyjaźnionych schronisk, finansowanych przez gminę. Łatwo to zweryfikować na podstawie wystawianych rachunków i faktur. Nasz hodowca z Wielkopolski, któremu zabrano psy, nie doczekał się ich zwrotu. I chociaż pani prezes fundacji, która ukradła psy, została skazana prawomocnym wyrokiem, potrzebne było postępowanie komornicze, aby ściągnąć z niej należności. Hodowca ostatecznie doczekał się części pieniędzy. Odebrane mu psy znalazły się prawdopodobnie gdzieś za granicą. W każdym razie ślad po nich zaginął. A to stwarza wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia z czarnym rynkiem i sprzedażą na podstawie umów adopcyjnych.

Opis całej sytuacji na blogu-TAK DZIAŁAJĄ PSEUDO ORGANIZACJE PRO ZWIERZĘCE - CZY JESTEŚ ŚWIADOMY KOMU PRZEKAZUJESZ SWÓJ 1%

               Fundacje pseudo pro zwierzęce są aktywne głównie w okresie walki o 1% z naszych podatków. Można to bardzo łatwo zweryfikować, przeglądając ich strony internetowe i profile facebookowe. W okresie od lutego do kwietnia fundacje działają, poza tym okresem ich aktywność jest zdecydowanie mniejsza. Treść ich stron i profili powinna podlegać dokładniejszej analizie. To przy pomocy łamiących serce zdjęć, zbierają pieniądze od nieświadomych odbiorców. Polacy przekazują środki w dobrej wierze, nieświadomie finansując ten brudny, przestępczy biznes. Zdjęcia są wykorzystywane po kilka razy. Wykonywane są specjalnie pod konkretne zbiórki. Bywa, że przez lata kolejne akcje firmuje wizerunek tego samego zwierzęcia, które okazuje się własnością pani prezes fundacji.

               Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ten biznes może się nadal bez przeszkód kręcić? Nam udało się wygrać jedną bitwę ze złodziejami, którzy zaatakowali naszego hodowcę. To jednak tylko jedno starcie. Podobnych akcji nieuczciwego odbioru zwierząt jest w Polsce zdecydowanie więcej. Brakuje odpowiedniego nadzoru nad schroniskami, nad zwierzętami, które tam się znajdują. Brakuje ujednolicenia baz danych zwierząt oznakowanych. Dużo łatwiej byłoby zapanować nad przestępczymi praktykami, gdyby stworzono jedną bazę centralną, w której odnotowywano, by gdzie aktualnie dany pies się znajduje.

               Oznakowanie zwierząt domowych powinno być w Polsce obowiązkowe. Za czipowanie psów powinna być odpowiedzialna gmina. Przy dobrej organizacji ze strony urzędu (w mojej gminie Aleksandrów Łódzki nie istnieje ten problem  – dobre zarządzane przez burmistrza go wyeliminowało) lub właściciel zwierzęcia musiałby zaledwie wpłacić kilka złotych, finansując zakup czipa. Wprowadzenie jednego systemowego rozwiązania dałoby skuteczne narzędzia w walce z bezdomnością zwierząt i mogłoby rozwiązać wiele problemów związanych z próbami wyłudzeń i nielegalnego obrotu zwierzętami.

               Instytucje państwowe wiedzą o nas naprawdę dużo, urzędy potrafią kontrolować wiele sfer naszego życia i prowadzone przez nas firmy i instytucje. Dlaczego nie mogą, nie potrafią lub nie chcą kontrolować stowarzyszeń kynologicznych ? 90%  stowarzyszeń zrzeszających hodowle nie posiada elementarnej wiedzy na temat kynologii, prowadzenia ksiąg hodowlanych, organizacji szkoleń i wystaw. Brakuje im odpowiedniej kadry, która mogłaby hodowców w tej dziedzinie edukować. Mimo największych starań zarządów klubów, ekspertów i inspektorów zdarzą się hodowcy, których nie da się wyedukować. Ich powinno przestać nazywać się hodowcami. Niestety po wykluczeniu z jednej organizacji, bezproblemowo mogą zarejestrować hodowlę w innej. Zmienić można, to tworząc (tym pomysłem podzielę się z wami) Centralną Bazę Hodowców Psów Rasowych. Mogłaby się w niej znaleźć informacja o tym, dlaczego hodowli danej osoby nie można rejestrować w kolejnym klubie oraz osoby skazane prawomocnymi wyrokami za znęcanie się nad zwierzętami. Byłby to sposób na wyeliminowanie z branży tych, dla których pojęcia zdrowia i komfortu zwierząt nie istnieją, a liczy się wyłącznie zysk.

W Polskim Porozumieniu Kynologicznym mamy taką bazę. Za każdym razem nowej rejestracji, sprawdzamy osobę, czy jest godna naszego zaufania i może być zarejestrowana.
(działa perfekcyjnie). 

               Paradoksy w świecie kynologii tworzą ci, którym najbardziej powinno zależeć na tym, by była dobrze postrzegana w naszym kraju. Tymczasem pomysły niektórych instytucji prowadzą do zlikwidowania kynologii lub przynajmniej ośmieszenia jej. Żadne państwo nie zdecydowało się na to, by wprowadzić do ustawodawstwa pojęcia psa rasowego. Tymczasem w Polsce takie propozycje brane są zupełnie na serio. Zgłaszają je ci, którym zależy na tym, by monopolista lat minionych pozostał nim także i teraz. (ABY, BYŁO, TAK JAK BYŁO). Nie tylko jedna organizacja w kraju szczyci się pięciopokoleniowymi rodowodami psów, ale tylko jednej mogłoby zależeć na tym, by wprowadzić zapis mówiący o tym, że psem rasowym jest pies posiadający udokumentowane pięciopokoleniowe pochodzenie.
Mam do dyspozycji dokumentacje ze śmiesznych klubików, gdzie pies bez pokoleń miał wydany 5 pokoleniowy rodowód.
Na pewno nie jest to droga, aby rozwiązać ten problem.

Czym jest rasa?

Można przyjąć, że to ostatecznie liczna grupa organizmów w obrębie jednego gatunku, zdolna do rozmnażania w warunkach naturalnych o wspólnym pochodzeniu i wspólnych cechach istotnych dla odróżnienia jej od innych organizmów tego gatunku. Wprowadzenie definicji psa rasowego sprawi, że tworzenie nowych ras i ratowanie tych rzadkich i zagrożonych wyginięciem będzie niemożliwe — a to, doprowadzi do końca kynologii w Polsce.

Pomysłodawcy tej definicji zacisną zatem pętle na własnej szyi. Próbują to zrobić jeszcze na kilka innych sposobów, na przykład poprzez próby wpisania do ustawy konieczności przynależności klubów kynologicznych do międzynarodowych federacji. Nie trzeba tłumaczyć chyba tego, że to niezgodne z konstytucją, bo nie można polskiego ustawodawstwa i regulacji prawnych uzależniać od podmiotów zagranicznych, w dodatku niemających nic wspólnego z instytucjami państwowymi. De facto przecież federacje (jak WKU czy FCI) zrzeszają związki, których członkami są osoby prywatne.

               Zamiast wprowadzać tak irracjonalne pomysły, czyli szukać drogi na skróty by, wyciąć konkurencję można by po rywalizować dla dobra kynologii na zdrowych zasadach. To nie sztuka zaproponować kolejny niemądry zapis w ustawie, który wytnie w pień młodsze związki. I żebyśmy się źle nie zrozumieli-jest wiele małych klubików działających na podstawie regulaminowych zasad, prowadzących rzetelną dokumentację hodowlaną, ale większość z nich to twory powstałe tylko po to, by rejestrować pseudo  hodowle. Tylko dlaczego monopolista wrzuca wszystkich do jednego worka? Dlaczego, walcząc z patologiami w stowarzyszeniach kynologicznych, szuka rozwiązań, które zlikwidują mu zupełnie konkurencję? Chce doprowadzić do tego, by wróciły złote czasy Polski Ludowej, kiedy to konkurencji nie było. W taki sposób postępuje tylko ktoś, kto obawia się konkurowania na zdrowych zasadach, a tylko takie mogą wyjść polskiej kynologii na dobre.

               Mogą próbować umniejszać naszą rolę, powołując się na to, że mają o wiele bogatszą dokumentację hodowlaną- istnieją przecież od kilku dziesięcioleci, a nie od kilku lat. Nie mogą jednak mówić, że nie mamy wkładu w rozwój kynologii. Jako pierwsze stowarzyszenie w Polsce wygraliśmy bitwę z pseudo pro zwierzęcą fundacją kradnącą psy. Jako pierwszy klub kynologiczny w Polsce wyprodukowaliśmy własną karmę dla psów. Karmę najwyższej klasy, którą pomagał nam tworzyć Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu. Możemy hodowcom i właścicielom psów polecać własny produkt, a nie obce korporacyjne  marki. Tego nasza zdecydowanie starsza konkurencja nie była w stanie zrobić przez całe dziesięciolecia. Macie więc odpowiedź, dlaczego stosują wobec nas podobne praktyki jak wobec małych, mało rzetelnych klubów. Macie odpowiedź, dlaczego nie chcą z nami rywalizować na zdrowych zasadach. To Kennel Club, a nie konkurencja wprowadza innowacyjne rozwiązania w bazach danych połączonych z bazą zwierząt oznakowanych i własnym portalem ogłoszeniowym, to Kennel Club, a nie konkurencja powołał inspektorów do spraw kontroli hodowli,  wraz ze współpracą Straż dla Zwierząt w Polsce. Wykonują oni niezapowiedziane kontrole i kiedy potrzeba mogą, na wniosek zarządu klubu, dokonać wykluczenia z grona hodowców za niezachowanie dobrostanu zwierząt. Przede wszystkim skupiają się na pomocy w hodowli. Czy słyszeliście o tym, żeby takie praktyki stosowała konkurencja?
I nie usłyszycie, bo zamiatają wszystko pod dywan. My się nie wstydzimy, pokazać jak się zdarzy taki przypadek u nas, tylko publikujemy na naszym profilu, aby ludzie widzieli, co się stało. I z hukiem pozbawiamy taką osobę praw członkowskich.

               Nie zatrzymujemy się, idziemy dalej, wprowadzamy kolejne rozwiązania, w ostatnim czasie profile zaufane hodowców, po to, by wykluczyć z przestrzeni internetowej osoby, które podszywają się pod naszych członków, wystawiając ogłoszenia o sprzedaży szczeniąt z rzekomo naszą dokumentacją.

Już taka jedna moja kochana „przyjaciółka” w sejmie liczyła ile tych ogłoszeń z Kennel Club, na portalu OLX. Duża część ogłoszeń to osoby, które nie mają z nami nic wspólnego.
Portale typu OLX w ogóle nie weryfikują ogłoszeń. (temat na osobnego bloga)
Przy okazji pozdrawiam serdecznie „przyjaciółkę” i dziękuje za darmową reklamę.

               Liczę zatem na wsparcie, bo wówczas będę miał pewność, że moje pomysły będą wdrożone w życie i będą służyły społeczeństwu: hodowcom, nabywcom i wszystkim tym, którym leży na sercu dobro zwierząt, a nie tylko jednostkom-szefom, członkom zarządu konkretnej organizacji.

               Na koniec życzę wszystkim, którzy przeczytali ten wpis, aby, bez względu na przynależność klubową, znaleźli w sobie chęć konstruktywnego przemyślenia poruszonych problemów.

                                                                                           
                                                                                                                Remigiusz Czech

 

"RODOWODOWE KUNDELKI - JAK NIE DAĆ SIĘ OSZUKAĆ"

Obraz dzisiejszej kynologii jest  po prostu przerażający. W momencie wejścia w życie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt z 2012 roku , powstało wiele stowarzyszeń, a nawet firm ( nie zgodnie z prawem - ponieważ nie spełniają kryteriów ustawy i nie mogą wydawać dokumentacji hodowlanej ) które rejestrują hodowle.

„Art. 10a.
1. Zabrania się:

1) wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;
2) prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych;
3) wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.

2. Zabrania się rozmnażania psów i kotów w celach handlowych.
 
Zakaz, o którym mowa w ust. 2, nie dotyczy hodowli zwierząt zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów.
czytaj:
Podmioty gospodarcze nie spełniają kryteriów tych zapisów , ponieważ nie mają statutu jaki wymagają stowarzyszenia.

Wraz z Straż dla Zwierząt w Polsce przyjrzeliśmy się z bliska jak wygląda praca jednego z takich stowarzyszeń.

Na prywatnym targowisku pod którym zgodnie z KRS jest zarejestrowane stowarzyszenie możemy kupić prawie każde zwierzę , ale nas najbardziej interesują psy.
Jak widać w materiale sprzedaż odbywa się z samochodowych bagażników i kamperów umieszczonych na tym terenie. Ups – ustawa jasno określa że sprzedawać można tylko z miejsca chowu. Chyba że hodowla jest prowadzona w „cinquecento” ? 
Abstrahując już od samych warunków odbywającego się handlu z zaciekawieniem przyglądamy się jak wystawiana jest dokumentacja dla szczeniąt.

Dzwonisz do „Prezesa” stowarzyszenia , on przybywa z odsieczą aby szybko ( na filmie wydanie jednego dokumentu zajmuje mu 40 minut i kilkukrotnie coś stara się wydrukować aby ten „rodowód” sprzedać nowemu właścicielowi psa ). Zbieranie informacji na temat pochodzenia psa jest podawane przez „hodowcę”. Nawet hodowca dzwoni do domu aby nie pomylić się w nazwach rodziców i dziadków. Po konsultacjach rodzinnych Pan Prezes wpisuje te dane do jakiegoś papierka i inkasuje 150 PLN do prywatnej kieszeni. Bez żadnego dokumentu potwierdzającego transakcje ( ciekawe jakie składa coroczne zeznania podatkowe CIT-8 i co w nich wpisuje? ).

Żadne szanujące się stowarzyszenie zajmujące się kynologią nigdy nie pozwoliło by sobie tak pracować.

 Nawet można na miejscu dokupić sobie mikroczip , aby oznakować psa.
Przypominam żeby prowadzić dobrze księgi hodowlane każdy zarejestrowany pies w stowarzyszeniu musi posiadać nr rejestracyjny wpisu do księgi hodowlanej i być oznakowany ( mikroczip lub tatuaż ).
Jest to w obowiązku stowarzyszenia i hodowcy a nie właściciela psa.

Niewiedza społeczna która ciągnie się jeszcze z czasów PRL jest ogromna. Do póki osoby będą nabywać psy w takich miejsca, dopóty będzie to trwało.
 Zakupując psy w takim miejscu wspierasz pseudo hodowle które są po za jakąkolwiek kontrolą.


WŁĄCZ REPORTAŻ



Takie organizacje rzutują negatywnie na prace innych stowarzyszeń na której wszyscy dobrze wykonujący swoja prace tylko tracą.


NEGATYWNE
- pies kupiony w miejscu gdzie może istnieć nie kontrolowane ognisko chorób
- możliwość zakupu psa bez dokumentacji
- wystawianie dokumentacji za którą nikt nie odpowiada
- brak umowy kupna sprzedaży
- brak odpowiedzialność w przypadku choroby u psa
- brak prowadzenia ksiąg hodowlanych
- sprzedaż nie oznakowanych szczeniąt
- brak  potwierdzenie opłat za wydanie dokumentacji
- sprzedaż nie rasowych psów jako rasowe


POZYTYWNE

TANIO




Każda szanująca się hodowla jest zarejestrowana w stowarzyszeniach , które należą do organizacji międzynarodowych w których otrzymujemy możliwość aktywnego uczestnictwa w sprawach stowarzyszenia jak: Walne Zgromadzenia , Szkolenia , Edukacja , Spotkania, Wystawy itp.

Dokumentacja jest prowadzona prawidłowo w oparciu o księgi hodowlane i wszystkie psy są oznakowane, Do każdej transakcji jest dołączona umowa kupna sprzedaży. W momencie nabycia szczenięcia otrzymujemy metrykę lub rodowód na którego postawie mamy pewność że jest to pies rasowy. Mamy możliwość w hodowli obejrzeć rodziców i zobaczyć czy jest zachowany dobrostan zwierząt.  
Przekazana wiedza przez prawdziwego hodowcę jest bezcenna i zawsze można liczyć na jego pomoc.
Stowarzyszenie wspiera uczciwych hodowców w ich codziennych trudach i pomaga merytorycznie nowym właścicielom jak zająć się psem.
Zawsze osoby u których trafi się przypadek schorzenia psa może liczyć na naszą pomoc w celu rozwiązania problemu.

 
ABC właściciela

Podsumowując cala sprawę mamy prośbę do społeczeństwa o nie nabywanie psów w takich miejscach, weryfikacje hodowców i stowarzyszeń które zajmują się kynologią.
Przede wszystkim zwrócić uwagę czy jest to stowarzyszenie zarejestrowane w KRS czy czasem nie firma – działania te są nielegalne.

Zasięgnąć informacji w stowarzyszeniu przed zakupem psa czy hodowla jest zarejestrowana.
Uważać na ogłoszenia na portalach internetowych bo zdarzają się sytuacje ze nie uczciwi handlarze podszywają się pod stowarzyszenie w celu uzyskania korzyści finansowych. Portale typu OLX nie reagują na nasze interwencje i publikują wszystko jak leci.
Aby to wyeliminować trwają już prace nad naszym  własnym portalem z ogłoszeniami gdzie w 100% wykluczymy możliwość oszustwa i wszystkie ogłoszenia będą zweryfikowane przez naszych pracowników.
Można zawsze zweryfikować po Indeksie czy hodowca jest zarejestrowany .


 Podstawowa informacja pies rasowy nigdy nie będzie tani , praca , edukacja , dobre żywienie , opieka, lekarz weterynarii , szczepienia, odrobaczenia musza kosztować. Już sama cena za szczenię jak jest bardzo niska powinna dać nam do myślenia.

Weryfikujcie , sprawdzajcie , pytajcie ZANIM zakupicie psa.  Później może być za późno.





 
















 

TAK DZIAŁAJĄ PSEUDO ORGANIZACJE PRO ZWIERZĘCE - CZY JESTEŚ ŚWIADOMY KOMU PRZEKAZUJESZ SWÓJ 1%

TAK DZIAŁAJĄ PSEUDO ORGANIZACJE PRO ZWIERZĘCE - CZY JESTEŚ ŚWIADOMY KOMU PRZEKAZUJESZ SWÓJ 1%

Podczas naszej intensywnej działalności w świecie kynologicznym zetknęliśmy się z patologiami. Z początku z wynaturzeniem związanym z fundacjami, które w majestacie prawa tj. ustawy o ochronie zwierząt zrobiły sobie "business życia" , polegający na…

               Historia dotyczy hodowcy, który stał się ofiarą bezdusznych osób, poświęcających wiele by uzyskać profity finansowe bez zwracania uwagi na dobro zwierząt i ludzi. Byli tak zdeterminowani, że nikt i nic nie były w stanie ich powstrzymać przed karygodną działalnością.

Pogodna, styczniowa niedziela. Pod adres gdzie znajduje się hodowla podjeżdżają samochody fundacji, z których wychodzą jej przedstawiciele. Machają legitymacjami (prawie jak policja), popychają żonę hodowcy, która była wówczas w siódmym miesiącu ciąży. Krzyczą, że jest to kontrola dobrostanu zwierząt i że muszą obejrzeć całe gospodarstwo bo jest tu podejrzenie „prawie że zbrodni” dokonywanej na psach.
Hodowca w dobrej wierze pokazuje miejsca chowu, oprowadza wszystkie zainteresowane osoby aby wykluczyć nieprawidłowości.

Nie ma do czego się przyczepić ? Panie „kontrolerki” znajdą byle pretekst - w jednym pomieszczeniu temperatura jest za niska (w czasie procesu udowodniliśmy że się myliły) i trzeba wszystkie psy zabrać.
                                       Młody człowiek poddaje się presji - oddaje psy

Po dwóch dniach dostajemy pismo, z fundacji ,że odbyła się interwencja i odebrano zwierzęta.



Wyróżniłem specjalnie teks i zwracam uwagę na cytat "WAŻNE... " , aby uświadomić Państwa po co takie dane fundacji ? - chyba że ktoś planuje założyć hodowle i rozmnażać psy lub sprzedać je dalej z zamiarem chowu. 
( na to pytanie odpowiedzcie sobie sami )

Dzwonimy do hodowcy, który płacze do słuchawki i relacjonuje swoją wersję wydarzeń.
Z początku nawet bał się nas poinformować o tym co się stało, tak był zastraszony.
Po zapoznaniu się z pismem i wersją hodowcy dzwonimy do Powiatowego Lekarza Weterynarii, chcemy się dowiedzieć czy cokolwiek wie o tej sprawie.

A tu niespodzianka: lekarz przedstawia całą sytuację w sposób niemalże identyczny jak wcześniej hodowca.
Szok… Co to ma znaczyć ? Zadajemy sobie pytanie, nie mając pojęcia na co trafiliśmy.
Wsiadamy w samochód i jedziemy 250 km. Podczas drogi dzwonimy do Pani doktor z powiatu i prosimy aby, jeśli to możliwe, spotkała się z nami w hodowli.
Docieramy po trzech godzinach, Pani doktor już na nas czeka i zaczyna opowiadać historię , która nie ma prawa się wydarzyć w normalnym kraju.
Idziemy obejrzeć hodowlę, wszędzie bardzo dobre warunki, co do których nie można mieć zarzutów.
Pani doktor zrelacjonowała nam to jak przedstawiciele fundacji wtargnęli, robiąc awanturę, nagonkę, brankę… nie wiem jak to w ogóle nazwać.     (MASZ CZUĆ PRESJĘ BO MY TU RZĄDZIMY – coś w tym stylu). Czuli się tak pewni siebie, że nawet ją ( przyp. Lekarz powiatowy ) popychali i powiedzieli żeby nie podskakiwała bo wiedzą, że hoduje koty i mogą też wykonać u niej kontrolę.
Zapytałem hodowcę o to czy coś podpisywał. Na szczęście nie (Jeśli podpisze się dokument, w którym dobrowolnie zrzekamy się prawa do posiadania zwierząt to już nic nie da się zrobić, nawet na drodze prawej). Kontaktujemy się z naszym prawnikiem i zaczynamy działać.
               Nawiązujemy kontakt z organem, który wydaje decyzję o ewentualnym odbiorze zwierząt, w tym przypadku jest to burmistrz. Dowiadujemy się że decyzja jest pozytywna dla hodowcy i psy powinny wrócić na teren hodowli.

I tu zaczyna się cała historia.

Okazuje się ze psy zostały podobno przekazane „gdzieś” (Gdzie konkretnie? Tego nie ustaliliśmy nawet podczas procesu).
Prawdopodobnie Pani  Prezes Fundacji  , nie chciała ujawnić, że psy zostały już dawno sprzedane… przepraszam adoptowane (????) (tak dziś handlują psami fundacje – umowy adopcyjne). Wystarczy zdjęcia psów umieścić w mediach społecznościowych z opisem, z którego wynika, że odebrali pieski z patologii, że są bardzo chore itd… i potrzebują wsparcia na leczenie.
My, Polacy, mamy dobre serca, jesteśmy pewni, że przekazaliśmy niemałe pieniądze niby na leczenie psa. A warto nadmienić, że tylko z tej hodowli odebrano ich czternaście.

               Przyjmijmy, że na leczenie jednego z nich udało się zebrać tysiąc złotych. Daje to czternaście tysięcy tylko za artykuł w sieci.
Po co, ludzie, pracujecie? Otwierajcie fundacje, kupcie dobry aparat i szmal sam płynie, a jak macie układ ze schroniskiem to jeszcze za każdy dzień pobytu tam jednego psa wpada wam darmo 15 złotych (oczywiście w świetle prawa i z naszych podatków – opis jak to się robi wkrótce w nowy materiale ). Żyć, nie umierać, bo jeszcze będą was chwalić że tak sprawnie pomagacie.

Ok, wracam do meritum sprawy.
Prawnicy przygotowują dokumentację, ta trafia do prokuratury, która reaguje bardzo szybko i pewnie sama przeciera oczy ze zdumienia, orientując się w tym co jest grane.
               Sprawa trafia na wokandę. Straty hodowcy wynoszą 44.800 PLN.
Rusza proces, w którym udowadniamy całą patologię i sprawa kończy się sukcesem. Hodowca odzyskuje co prawda tylko 15.000 ponieważ miał już dość psychicznie całej sytuacji i wyraził zgodę na tą kwotę w ramach ugody – my doradzaliśmy aby nie odpuszczał.( Mimo ugody Pani Prezes dalej nie spłacała zasądzonej należności i musiał je odzyskać komornik po zajęciu Pani prezes mieszkania). Oczywiście Gwiazda pokrywa wszystkie koszty procesu.









 Od początku do końca sprawy upłynęło 15 miesięcy. Psy się nie znalazły, ale przynajmniej jedna pani z drugą zastanowią się czy warto okradać uczciwych ludzi. A może i się nie zastanowią, bo już mamy informacje o następnych fundacjach… będziemy patrzeć im na ręce i reagować w razie każdej krzywdy, która dotknie naszych hodowców.

W rejonie gdzie doszło do tego przestępstwa ,które udowodniliśmy i gdy sprawa ujrzała światło dzienne nie został żadnemu z naszych hodowców zabrany ani 1 pies więcej.

               Członkowie naszego stowarzyszenia wiedzą już dziś jakie są ich prawa i na pewno teraz łatwo nikt im psów bezpodstawnie nie zabierze.
Oczywiście jest masa dobrych fundacji, która pomaga i my będziemy też aktywnie wspierać je w walce z takimi przypadkami gdzie dobrostan zwierząt jest zagrożony.
Prośba do społeczeństwa, o weryfikację komu przekazują datki i czy jest to sprawdzona i rzetelna fundacja… uważajcie przede wszystkim na te organizacje, których profil na facebooku aktywnie żyje podczas okresu przekazywania 1%.
Zebrane środki finansowe przez te "pseudo fundacje" są przeznaczane późnej na przeciąganie spraw w sądach , adwokatów , zaprzyjaźnione media w celu promocji jak oni dobrze działają i jak pomagają biednym zwierzątkom. Niejednokrotnie układy lokalne uniemożliwiają dotarcie do prawdy. Sprawy trwają długo…a oni grasują dalej.


( wystarczy w google wpisać np."przekręty organizacji prozwierzęcych" i poczytać zanim przekażesz swój podatek ).

Przykładowe linki do stron z opisami przekrętów :

http://chodziez.naszemiasto.pl/artykul/mowi-zabrali-mi-trzy-psy-i-trzy-koty-mieli-ku-temu-powody,4092921,art,t,id,tm.html

https://jarek-kefir.org/2018/01/31/uwaga-falszywe-organizacje-prozwierzece-porywaja-psy-by-zarabiac-na-nich/

Na wasze komentarze czekamy na profilu https://www.facebook.com/osprkennelclub/posts/1424728960965157



 W następnym artykule opiszemy i pokażemy materiał filmowy nakręcony jak robi się biznes na niewiedzy ludzi którzy w dobrej wierze kupują niby psa rasowego z „rodowodem” wystawianym w miejscu które trudno nazwać stowarzyszeniem kynologicznym.
Otwórz sobie stowarzyszenie „kynologiczne” i rejestruj kundelki, drukuj rodowody , fałszuj dokumenty , nie płać podatków  - kasa się kręci.
Doradzimy osobom co powinny oczekiwać w szanującym się stowarzyszeniu i hodowlach, aby zakupić zdrowego i rasowego przyjaciela na długie lata a nie problem za który nikt nie będzie odpowiadał.
( Materiał w trakcie przygotowania ).